sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 12

Rozdział 12

"Najlepiej wśród przyjaciół"

*Poniedziałek, 04.06.2012r., perspektywa Julii*
     -Caroline, może ruszyłabyś zacną dupę i zaczęła zbierać się do studia "Little things"? Przecież mamy zlecenie '_'-krzyczałam do kuzynki idąc w stronę salonu, gdzie owa dziewczyna właśnie przebywała i , jak to ona, nic sobie nie robiła z moich słów.
Chyba muszę być bardziej stanowcza, bo jak tak dalej pójdzie to nawet obudzić dziewczyn nie będę mogła :c Ale ja nie umiem być taka! Pfff, wszystko jedno xd Są już w miarę dorosłe. Powinny same się rano budzić ;-; Co to za świat...

     Stałam za kanapą, na której siedziała Carls i przyglądałam się jej poczynaniom, czyli praktycznie nic nie robieniu, oprócz oglądania jakiś durnowatych wiadomości w TV. Greenie ociągnęła się, powolutku wstała z miejsca i zdziwiona najwyraźniej moją miną zapytała:
-Naprawdę tak źle wyglądam czy po prostu masz zły humor?
-Nie... Nic z tych rzeczy XD Po prostu nie myślałam, że o godzinie 10:20 nadal będziesz w piżamie ;p A wiesz, nie chcę Cię martwić, ale w studio jesteśmy umówione z niejaką panią Collins o 10:50 C: Tak tylko mówię...
Mina mojej kuzynki była najzabawniejszą rzeczą, która przytrafiła mi się tego poranka. Pomieszanie przerażenie i skruchy. A do tego to była twarz Caroline! Tej dziewczyny, która zawsze PRÓBOWAŁA się nie spóźniać, ale niestety, nie wychodziło jej to nawet jeśli były to próby. Chyba "cierpi" na brak poczucia czasu... Gdy już zostałam sama rozsiadłam się wygodnie na poprzednim miejscu mojej dzisiejszej towarzyszki w pracy, zamknęłam oczy i ponownie odtworzyłam poprzednie dwa dni. Te dwa dni, które były tak niesamowicie inne od poprzednich. Te dni z Niall'em, Zayn'em, Harry'm, Lou, Liam'em... To było coś! W końcu zobaczyłam wspaniałe London Eye, przeszłam przez najznakomitsze alejki i ulice Londynu... Byłam na filmie z bandą dzikusów i przez nich prawie nic nie zrozumiałam XD A do tego siedziałam obok przecudownego Niall'a,
który co rusz podawał mi coś do jedzenia lub picia słodko się przy tym pytając czy na pewno nie jestem głodna lub spragniona. Zauważyłam wtedy, że blondynek pyta się tylko mnie o takie rzeczy. Awww *.* Kochany,
przesłodki Horanek ♥ Naprawdę muszę podziękować Bogu, za to, że poznałam tak wspaniałych przyjaciół. Mam tylko nadzieję, że nie zostawią mnie jak poprzednicy Caroline, Gabi i Monicy...
Ciekawe czy Mimi i Gabi są w domu...? Dziwne troszkę, że nikt się nie odzywa, a w całym mieszkaniu panuje taka nierealna cisza.

Po dłuższym zastanowieniu się, postanowiłam sprawdzić czy rzeczywiście moja siostra i Gabi wybrały się na poranne zwiedzanie (Tak, wpadłyśmy po uszy w zwiedzanie Londynu, hah) czy może udały się na śniadanko do jakieś restauracji czy nawet McDonalda. Ospale wdrapałam się na schody i skierowałam w stronę pokoju Gabi. Zapukałam. Po chwili ciszy stwierdziłam, że Kulki nie ma w domu. Podeszłam do drzwi Carls i bez wahania weszłam do pokoju. Tak jak myślałam moja kuzynka przebywała właśnie w łazience ubierając się.
-Greenie?
-Ubieram się, kotku!-usłyszałam roześmiany głos dziewczyny-Zaraz wyjdę :D
-Hahaha, wiem. Chciałam się tylko upewnić, że wciąż tu jesteś i nic Cię nie wsysało XD

-Mhmmm, to masz już pewność?
-Chyba tak.-odpowiedziałam kuzynce i rozłożyłam się plackiem na jej łóżku. Po chwili drzwi po mojej lewej

otworzyły się, a z nich wyszła Caroline w tym zestawie. Kiedy zobaczyłam jej dzisiejszą bluzkę o mało nie pękłam ze śmiechu. Po prostu była tak PRAWDZIWA.
-Dobra, może przestań się tak śmiać, bo będziesz tak czerwona jak wschód słońca na Jamajce XD
Popatrzyłam się na nią wilkiem, ale po chwili obie wybuchnęłyśmy śmiechem.         
     Wzięłyśmy potrzebne rzeczy do pracy i wyszłyśmy przed dom. Kiedy Caroline wyjechała autem, wsiadłam do niego i ruszyłyśmy na umówione spotkanie.
    Kiedy dotarłyśmy na miejsce okazało się, że mamy jeszcze jakieś 10 minut zanim przystąpimy do pracy. Po rozglądnięciu się po pomieszczeniu, zadzwoniłam do Momo z nadzieją, że gdzieś koło niej będzie przebywać moja druga kuzynka.
-Hej, Monica-zaczęłam rozmowę, kiedy sygnał ustał-Jest tam koło Ciebie Gabi?
-Siemka, Jul. Dzięki, że się o mnie martwisz ;_; Taaaa, Gabi jest obok. A co, chcesz coś od niej?
-Nie, nie. Sprawdzam tylko czy się nie zgubiła XD Ohh, Monica, przecież wiesz, że się o Ciebie troszczę i zamartwiam! <3 Więc... Gdzie jesteście?
-Niedaleko "the Flower", postanowiłyśmy wybrać się na małą rundkę po okolicy i przy okazji zjeść lody :)
-Oooo, supcio ;* To miłego dnia i smacznych lodów. Pozdrów Kulkę :D
-Jasne x Dzięki i nawzajem. Do zobaczenia!!
Rozłączyłam się. Z racji tego, że pani Collins wciąż nie było, zaczęłam rozmowę z Caroline, która tym razem rozsiadła się, a raczej legła, na biurku opierając nogi na fotelu. Nie wiem czy upłynęło jakieś 4 minuty, a nasza zleceniodawczyni ukazała się w progu salonu fotograficznego.
-Dzień dobry. Przepraszam, dziewczyny za spóźnienie. Musiałam kupić Max'owi obwarzanka, bo inaczej nie odszedł by stamtąd.-powiedziała kobieta, przepuszczając do naszego salonu małego chłopczyka o czarnych, lekko kręconych włosach i niebieskich oczach. Co za rozkoszne dziecko *.* Wygląda całkiem podobnie do Ian'a Somerhalder'a, tyle że młodego. O wiele :o
-Nic nie szkodzi C: Miałyśmy trochę czasu na odpoczynek... Więc, może zaczniemy?-podjęła rozmowę osoba obok mnie.
-Oczywiście.
-Caroline, zajmij się Max'em, a ja pokaże pani Collins nasze demo.-wydałam rozkaz Greenie, a ona nie bardzo wystraszona podeszła do chłopaka, złapała go za rękę i zapytała:
-Max...? Lubisz może samochody? W tamtym pokoju-wskazała na drzwi za biurkiem-Mam pełno małych, kolorowych aut. Może chcesz się nimi ze mną po...
Syn pani Collins wyrwał się od Carls i podbiegł do drzwi gdzie znajdował się pokój zabaw dla dzieci, ponieważ ludzie często chcieli uwiecznić na zdjęciach swoje pociechy, a nam nie uśmiechało się przekrzykiwać płacz i wycie. Moja kuzynka podążyła za pięciolatkiem, zostawiając mnie sam na sam z naszą klientką.

*11:13, perspektywa Caroline*
-Hahha, Max nie wydurniaj się tak, bo zaraz sobie coś zrobisz-powiedziałam do chłopaczka, ale ten jak na złość nadal podrzucał małe zabawki do góry jakby za każdym razem kiedy ich dotknął, parzyłyby mu ręce.
Ugh, niańczenie dzieci jest takie wyczerpujące. 
W pewnym momencie musiałam wziąć Max'sa na ramiona, ponieważ wyrzucone przez niego przed chwilą samochodziki, uderzyłyby go i było by, jak zwykle, wszystko na mnie. Postanowiłam zabawić chłopca czymś innym. Tylko czym?
-Co jeszcze lubisz, Max?
-Dużo rzeczy.-odpowiedział pewnie patrząc się na mnie tymi swoimi, wielkimi oczami. Na pewno nie odziedziczył ich po pani Collins.
-Taaaak, ja też lubię dużo rzeczy, ale mam takie najbardziej ulubione. Jak na przykład...
-Na przykład co?-zapytał wyraźnie zaintrygowany Max.
-Yyy... W sumie, to najbardziej na świecie kocham kotki, ale niestety nie mam żadnego. Nie mogę o tym myśleć, że moje współlokatorki zabraniają mi kupna tych zwierząt. Zawsze mnie to drażni, bo gdyby one zachciały psa, od razu... Hah, zresztą nieważne. Lepiej opowiedz co ty jeszcze lubisz?
-Hmm. A jeśli lubię tylko samochody to co zrobisz?
-Widzę, że inteligencji ręka Boża ci nie oszczędziła C: Skoro tak mówisz... To może ja Ci coś poopowiadam o sobie, co? A potem na odwrót?
-Dobrze.
W tym momencie mały, cudowny chłopiec stał się moim  największym słuchaczem. Jeszcze nigdy nikomu się tak nie zwierzyłam! Czułam, że tak inteligentnemu dziecku, mogę powierzyć wszystko. Zaczęłam od mojego dzieciństwa. Od tego co ja robiłam kiedy byłam w jego wieku, co lubiłam, z kim przebywałam, w co bawiłam się na podwórzu... A Max słuchał jak zaczarowany. Następnie chłopczyk opowiedział mi o swoich przyjaciołach, o przedszkolu i o jego rodzicach; o kochającym tacie i mamie. Wydawał się zadowolony kiedy mówił o rodzicach. Zresztą o wszystkich mówił z taką radością. Co za optymista XD
Gdy temat schodził na to co lubimy jeść, do pokoju zajrzała Julia i powiedziała:
-Dobra, dosyć tych ploteczek, Carls. Chodź, musisz mi pomóc z wywołaniem prawidłowych zdjęć i dorobieniem nowych :3
-Okay.
-To chodźcie, dzikusy.
-Jacy tam dzikusy... My tylko... Świetnie się bawiliśmy w latające samochody!-powiedziałam ze śmiechem i razem z chłopcem udałam się za Jul.
Po zmaganiu się z maszyną wywołałyśmy wielkie, śliczne zdjęcia Max'a z rodziną oraz zrobiłyśmy nowe samej pani Collins. Na koniec podliczyłyśmy rachunek i z uśmiechami na twarzach pożegnałyśmy naszych klientów. Szczerze, żal mi było pożegnać się z tym chłopcem. Tak dobrze mi się z nim rozmawiało...

-To co, stara... Idziemy do domu czy masz jakieś plany?-zapytała po chwili ciszy moja towarzyszka.
-Yhh, tylko nie stara XD Wiesz, ja chętnie spotkałabym się z Mimi i Gabi gdzieś na lodach, a potem może odwiedziłybyśmy naszych kochanych, nowo poznanych przyjaciół, czyli One Direction C:
-Hhuhu, wiedziałam, że to powiesz, żółwiku-odparła Julia, przepuszczając mnie w drzwiach głównych naszego salonu.-W sumie, zapowiada się ciekawe popołudnie ;D
-Yup. I to jak! Więc, co? Namierzamy Gabi i Mimi?
-Pewnie xd Tylko najpierw daj mi troszkę czasu na zakluczenie "Little Things", ok? Wiesz, nie wszyscy są tak szybcy w takich rzeczach, jak ty ;p
-Ojj tam! Nie przesadzaj ;d-powiedziałam do mojej kuzynki kiedy byłam już od niej jakieś dwa metry. Po chwili Ruda dogoniła mnie i razem wsiadłyśmy do Nissana. Po drodze do "the Flower" Julia zapytała mnie:
-Eyy, pamiętasz może nasz pomysł na prezent dla Gabi? To z nakręceniem jakichś fajnych wspomnień...? Ten pomysł, na którego wpadła Monica...
-Tak! Pamiętam ;3 Właśnie! Zapomniałam wam powiedzieć, że dwa dni temu, wtedy kiedy uciekaliśmy przed reporterami z restauracji i poszliśmy na London Eye, z ukrycia starałam się nakręcić choć troszkę materiału... I wiesz co? Udało mi się :>> Obejrzałam już ten filmik tysiąc razy, poprawiłam go dwa tysiące razy i moim zdaniem mamy już jedną piątą tego co planujemy jeszcze nakręcić :p Ale przydałoby się wkręcić w ten plan jeszcze kogoś... Co o tym myślisz?
-Nooo, jestem pod wrażeniem ^^ Nie wpadłabym na to żeby nakręcić naszą pierwszą wycieczkę po Londynie... Ahhh, może bym wpadła, ale wiesz... Niall był obok XD Jakoś przy nim nie mogę się skupić ;_; Eh :<
-Hahah, Jul myślisz, że tego nie zauważyłam? Przy nim jesteś strasznie nieobecna ;p Jeśli tak ma być zawsze to chyba muszę Cię od niego odciąć ;( A szkoda, bo go polubiłam...
-Oj ;c Ale nie zrobisz tego, prawda?-zapytała z nadzieją w głosie Ruda, a ja odwróciłam na chwilkę wzrok z jezdni na twarz kuzynki obok.
-Pewnie, że nie XD Przecież nie mogę pozwolić na to żeby taki przecudowny chłopak nigdy się już z tobą nie spotkał! On jest taki... Pasujący do Ciebie ♥ Może będą z tego małe Horaniątka? XD
-Hahahah ;dd Nieeee, niee wiem C: Śmiesznie by było :) A co do tego planu wkręcenia kogoś innego do naszego prezentu urodzinowego dla Kulki, to... Uważam, że to jest doskonały pomysł, tylko kogo chciałabyś w tym planie jeszcze widzieć? Gabi nie, bo to jest niespodzianka, Monica już jest, ja, Ty wiadomo... Alan? Raczej nie, bo nie będziesz mogła się skupić, a poza tym Gabciuś chyba za nim nie przepada...
-Co?!-wykrzyknęłam, ale na szczęście miałam tyle oleju w głowie, że jakimś cudem nie spowodowałam wypadku drogowego-Jak to za nim nie przepada? Żartujesz?
-Ymm, Carls, może ja ci to kiedyś indziej wytłumaczę, bo teraz lepiej trzymać twoje nerwy na wodzy... Wróćmy do tematu. Myślałaś, o kimś z 1D? Może Lou?
-A może Hazz? Przecież Gabi traktuje go jak brata. A dla Louis'a mamy specjalnie zadanie c: Skoro moja siostra na niego leci, musi dostać od niego coś wyjątkowego... Oczywiście, BooBear nie musi wiedzieć, że ona się w nim podkochuje, hehehe ;p Jakoś to załatwimy.
-Ohh, już się boję twoich pomysłów ;3 Ale wiesz, że je kocham ;*
-Haha, no tak. Ja i moje "niemożliwe" pomysły. To co zgadzasz się na Harry'ego?
-Niech będzie :D-odpowiedziała mi Jul kończąc naszą długą rozmowę. Nie później niż za 2 minuty dojechałyśmy na parking niedaleko salonu fryzjerskiego mojej siostry.
Udałyśmy się w stronę "the Flower", ale tak jak przypuszczałyśmy był on zamknięty. Julia postanowiła zadzwonić do mojej siostry z pytaniem gdzie się szlaja razem z Momo. Po krótkiej rozmowie umówiłyśmy się z dziewczynami za parkingiem w pobliżu jakiegoś sklepu z delikatesami. Byłyśmy na miejscu po kilkunastu minutach. Czekając na dziewczyny gadałyśmy o projekcie prezentu dla mojej siostry. Co jak co ten temat jest bardzo obszerny xd Gdy w oddali zobaczyłyśmy sylwetki znanych nam doskonale osób, puściłyśmy się biegiem w ich stronę i przywitałyśmy je mocnymi uściskami. Ja Monicę, a Jul Gabi. Tak jak to jest zawsze c: Po przywitaniu oderwałam się od Lasencji i, na moje nieszczęście, wpadłam na któregoś z przechodni. Miałabym już upaść, lecz osoba, na którą tak niefortunnie się przewróciłam, złapała mnie i tym sposobem uniknęłam twardego spotkania z brudnym chodnikiem. Odetchnęłam z ulgą, wyprostowałam się i postanowiłam dowiedzieć się, kogo poszkodowałam, a tym samym, kto mnie uratował od guza na czole. Spojrzałam w górę i ujrzałam te piwne tęczówki, które rok temu BYŁY moim szczęściem, westchnieniem i... życiem.
-H-hej Alan!-powiedziałam jąkając się, gdyż nadal trudno mi było odzyskać równowagę. Kiedy już mi się to udało, uśmiechnęłam się do chłopaka, a on odwzajemnił mój gest.
-Cześć, niezdaro ;3 Hah. Cześć dziewczyny!-odpowiedział Alan później kierując swe słowa do moich towarzyszek, a one odpowiedziały ciche: "Ta, hej...", na co ja spiorunowałam je wzrokiem.
-Ymm... Spieszycie się gdzieś?-zapytał chłopak.
-Właściwie to my...
-...Nie, nigdzie się nie spieszymy, a co?-przerwałam mojej siostrze, przez co zobaczyłam na jej twarzy wyraz niezadowolenia.
-To świetnie! Zatem, mógłbym porwać cię na krótki spacer?-zapytał Firebird (bo tak brzmiało nazwisko Alana) z przepięknym uśmiechem, na który widok, gdzieś tam w środku zrobiło mi się ciepło.
-Yyy... Wiesz... Poczekaj tu, zaraz przyjdę, dobrze?-zapytałam Alana, na co ten pokiwał twierdząco głową. Poprosiłam, żeby dziewczyny ze mną poszły kawałek od chłopaka, tak, aby nie słyszał o czym mówimy. Chociaż mógł się domyślić...
     Kilka metrów od chłopaka zatrzymałam się i odwróciłam przodem do dziewczyn, robiąc przy tym minkę kotka ze Shrek'a.
-Caroline! Nie, nie możesz! Po pierwsze miałyśmy iść na lody :c-zapoczątkowała kłótnię Momo-A po drugie nie możesz wciąż na nowo zaczynać romansować z Alanem! Przecież wiesz jak to się zawsze kończy! Wasz kontakt się urywa, a ty cierpisz ponad miesiąc na "stres byłej miłości"! My też przez ciebie cierpimy, bo nasza kochana Caroline przeżywa depresje większą niż Rów Mariański :( Nie chcemy żebyś znów nas olała i siedziała samotnie w pokoju, użalając się nad całym światem. Zrozum, mówię ci to dla twojego dobra.
-Mimi... A jeśli obiecam wam, że nie zrobię tego błędu drugi raz? Nie zakocham się w nim po raz kolejny...-odparłam, ale tutaj wtrąciła się Julia:
-Greenie... Ty nadal z tego błędu nie wyszłaś. Wciąż jesteś w nim zakochana.
Moja twarz w tamtym momencie musiała wyglądać dość inaczej. Miałam mieszane uczucia do dziewczyn, ponieważ przed chwilą nie dość, że zarzuciły mi miłość do mojego byłego chłopaka, to jeszcze zabroniły mi się z nim przejść. Przecież to tylko spacer! Nie zostaje z nim na cały dzień. Niech myślą za siebie. Mam swój rozum; wiem co dla mnie dobre...
-Okay. Skoro tak ma być to wy sobie pójdźcie na te lody, a ja przejdę się z Alanem. Moja sprawa czy się zakocham czy nie. Do zobaczenia!-powiedziałam na odchodnym nawet się nie odwracając i nie czekając na odpowiedź którejkolwiek. Doszłam do blondyna i złapałam go za rękę mówiąc:
-Możemy iść. To gdzie masz zamiar mnie zabrać :D?
-Tam gdzie cię jeszcze na pewno nie było-chłopak przybliżył się do mnie i pocałował w policzek-Chodź, to w tą stronę.

Pociągnął mnie za sobą i już po chwili byliśmy w pobliskim parku gdzie naokoło rosły piękne, imponujące drzewa zamieszkane przez wiewiórki. Nie myślałam o tym, że zwyczajny park w Londynie zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Nie myślałam, że LONDYN zrobi na mnie tak ogromne wrażenie. Wszystko tu było lepsze od moich oczekiwań. Wspaniałe miasto *_*
Alan chyba zauważył moje zafascynowanie nowym dla mnie miejscem, bo zaciągnął mnie na jedną z ławek.



-Tęskniłem za tobą-odezwał się po chwili ciszy.
-Ale przecież widzieliśmy się zaledwie dwa dni temu... Chyba tyle dasz radę wytrzymać beze mnie?
-Jasne, że tak... Ale tamta chwila była tylko przerywnikiem mojej tęsknoty do ciebie. Nie wiem, jak wytrzymałem cały rok bez mojej Caroline. Nie wiem, jak mogłem pozwolić na to żebyśmy zerwali. Nie wiem, dlaczego POZWOLIŁEM na to zerwanie. Carls...
-Alan, proszę. Nie wracajmy do tego tematu. Nie możemy być po prostu parą, dobrych przyjaciół? Wiem, że to brzmi pospolicie, ale nie mam zamiaru przeżywać od początku tego wszystkiego. Nadal coś do ciebie czuje, ale to jest namiastka tego co było kiedyś. Nie potrafię sprecyzować dokładniej, ale na pewno zajmujesz jakieś miejsce w moim sercu. Tylko proszę cię o jedno. Nie pozwól żebyś stał się tym kogo kocham, ale nienawidzę. Nie pozwól żebym znów przechodziła nasze rozstanie. Nie chcę po raz kolejny zamykać się w sobie...
Powiedziałam to powoli, tak aby nie zranić blondyna. Chyba poskutkowało, bo na jego twarzy ledwo widać było rozpacz. Ale jednak ona gdzieś tam była. Żal mi się zrobiło Alana. Wątpie żebym kiedykolwiek wyrzuciła go na bruk z mojego serca. Za bardzo się przywiązuje :/
-Dobrze. Skoro nie chcesz o tym gadać... W takim razie opowiedz mi jak ci minął ten rok beze mnie C:
Zamurowało mnie. Jak on może tak szybko zmienić temat? Czy to możliwe? Hmm, przynajmniej jest coś o czym mogę swobodnie porozmawiać... Zaczęłam omawiać moje ostatnie przeżycia Alanowi, omijając oczywiście spotkanie z chłopcami. Słuchał jak zaczarowany, śmiał się z moich wyczynów i współczuł kiedy mówiłam o przykrych rzeczach. Idealny towarzysz... Chyba trafił mi się jakiś dzień spotykania dobrych, umiejących słuchać, osób. Najpierw Max teraz mój ex. To trochę dziwne zwierzać się dwóm osobom w ciągu dnia, ale jest w tym jakiś sens. Tyle, że jeszcze nie wiem jaki.

*12:03, perspektywa Gabi*


-Fajnie, Carls woli swojego byłego od nas -.- Co my robimy źle?-zapytałam z irytacją kiedy każda z nas miała już swój ulubiony smak gałkowego loda. Zatrzymałam się przed pasami i poczekałam na zielone światło, a w tym momencie Jul podjęła się odpowiedzieć na moje pytanie:
-Raczej robimy wszystko dobrze, tylko twoja siostra lubi odwracać kota ogonem. Wszystko zmienia na odwrót. My się o nią troszczymy, a ona sama tego nie dostrzega. Nie zarzucam jej jakiegoś złego zachowania w stosunku do nas, ale wiesz, ona po prostu taka jest.
Przeszłyśmy przez jezdnię i skręciłyśmy w lewo, na zatłoczoną ulicę. Monica postanowiła iść przodem, co chyba było dobrym posunięciem, bo już po chwili moja kuzynka wypatrzyła przecenę w sklepie z butami. Przydało by mi się kupić przynajmniej dwie pary... Ostatnio jakoś wszystkie powyrzucałam, bo były za małe ;_; No cóż, rośnie się jeszcze, prawda? XD
     -Julia, dlaczego nie kupiłaś tamtych balerinek? Tak ci pasowały do dzisiejszego ubrania...-zaczęła marudzić Monica kiedy wyszłyśmy ze sklepu z pustymi rękami.
-Hah, nie kupiłam ich, bo pasowały mi WYŁĄCZNIE do dzisiejszego zestawu!! XD Moim zdaniem zmarnowałabym tylko pieniądze ;p
-Ughh. Mogłam je ci je kupić. Miałabyś przynajmniej prezent ode mnie c:
Wsłuchiwałam się w dalszą konwersacje moich kuzynek idąc, krok w krok, za nimi. Co jak co, ale one to potrafią się pokłócić z powodu butów xD To chyba ich pierwsza kłótnia o buty i dlatego tak świetnie im wychodzi, hahah.
-Ey, patrzcie!-przerwałam im trwającą od piętnastu minut kłótnię-Widzicie ten tłum pod tym wieżowcem?
Wskazałam ręką budynek, a Jul popatrzyła się na wiele zgromadzonych osób jakieś trzydzieści metrów od nas.
-Uhuhu, coś się dzieje!-Momo zdecydowanie skręciła w tamtą stronę, a ja z Rudą patrzyłyśmy na nią wkraczającą w tłum. Po chwili machnęła na nas ręką, uśmiechnięta. Popatrzyłyśmy się na siebie i doszłyśmy do wielkiego zgromadzenia przed wieżowcem.
-Te dziewczyny mówią-Lasencja kiwnęła głową na zgraję nastolatek-Że w środku przebywają właśnie chłopcy z One Direction C:
-Oooo-krzyknęłyśmy razem z Julią.-Czyli tak jakby znajdują się tam nasi znajomi. W hotelu gdzie wyjście jest zabarykadowane przez fanki... Hmmm, mamy ciekawych znajomych XD- kontynuowałam.
-To co? Dzwonimy do któregoś z nich?
-Pewnie. Już wykręcam numer ^^
Wybrałam kontakt "Liam ;3" i zadzwoniłam. Oczywiście musiałam odejść trochę od tłumu, bo inaczej, ani Liaś, ani ja nic byśmy nie zrozumieli. Gdy chłopak odebrał, usłyszałam charakterystyczny głos Niall'a w tle. Chyba ktoś zabrał mu telefon...
-Cześć, Gabi.-w słuchawce rozbrzmiał głos chłopaka.
-Hej, Liam :> Mam takie pytanie... Czy wasi fani nie przesadzają czasem z głośnością?-zapytałam chociaż nie miałam zamiaru właśnie o to go zapytać.
-Ymm... Zależy. Mają w zwyczaju być bardzo głośno ;p A co?
-Hah, nic, nic. Tak tylko się zastanawiam czy teraz, kiedy stoję w tym tłumie, nie pękną mi bębenki...
W tym momencie nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, ale zamiast tego w wysoko w oknie pojawił się mój rozmówca wraz z Zayn'em i Lou. A skąd dowiedziałam się, że właśnie połowa 1D wyjrzała przez okno? Ano stąd, że wszystkie nastolatki zaczęły dziko piszczeć i pokazywać palcami w górę. Taaa... Jednak można się czegoś dowiedzieć od takich fanów XD
-Umm... Payno, jeśli mnie słyszysz, proszę wejdź spowrotem do mieszkania, bo na serio za chwilkę będziesz płacił za mój aparat słuchowy-powiedziałam do słuchawki, a chwilkę potem chłopcy zniknęli z pola widzenia. Na szczęście tłum zdążył się uciszyć i tym razem mogłam już dosłyszeć co mówi Liam:
-Kulka, mam propozycje... Jeśli chciałaś się z nami widzieć, powiedz ochronie "marchewkowy potwór numer trzy", a oni na pewno wpuszczą cię  na nasze piętro c: Do zobaczenia za chwilkę!!! :3
-Ale... CO?????-zdziwiona odłożyłam telefon do torby i streściłam moim kuzynkom moją całą konwersacje z DaddyDirection. Dziewczyny podekscytowane przedarły się przez tłum do jednego z ochroniarzy i na ucho powiedziały mu podane nam hasło "odblokowujące" spotkanie się z całym One Direction. Niezauważalnie przemknęłyśmy obok Directioners i już jechałyśmy windą na piąte piętro. Tamten widok nie zadziwił nas tak jak pewnie myśleli chłopcy. Normalnie wyszłyśmy z windy ku rzucającym piłką od rugby chłopcom. O mało nie dostałam piłką w głowę XD Na szczęście mam koło siebie Mimi, która ma oczy dookoła głowy :3 Jak dobrze jest mieć kogoś takiego <3
-Spodziewałam się gorszego powitania ;qq To jakoś ujdzie c:
-Hah, witaj Momooo i Gabi i Julio ;D-Harry podszedł do nas i przytulił każdą po kolei. Gdy skończył zaprowadził



nas do pokoju głównego z dala od latających piłek. Tak jak myślałam, pozostali udali się w nasze ślady. Po miłym przywitaniu Nialler z Harry'm wypytali nas szczegółowo jak trafiłyśmy aż pod ich tymczasowy hotel. Na wszystkie pytania odpowiadała Monica, gdyż tylko ona nie zajmowała się podziwianiem wnętrza pokoju. Wszystko tak ładnie zaprojektowane, dobrane kolory... Nie powiem, w takim pokoju można by zostać na zawsze ^.^ Razem z Jul przebywałyśmy właśnie w beżowo-białej kuchni kiedy Zayn zapytał tak głośno abyśmy usłyszały to co chce nam przekazać:
-Gdzie zgubiłyście Caroline? ;D Już nie chce się z nami zadawać? :c Przykro ://
-Nieeee, to nie tak xd Ona...-dziewczyna obok spojrzała na mnie
jakby szukała odpowiedzi na moim czole. Chyba jej tam nie znalazła, bo nic nie dodała. Westchnęłam:
-Carls wybrała Alana na jej dzisiejszego towarzysza. Możliwe jest też, że jest na nas trochę obrażona...

-Jaki Alan :o?-No tak. Hazz nie wie kto to jest Alan...
Wyszłyśmy z kuchni w kierunku wszystkich zgromadzonych. Rozdzieliłam się z Jul, bo ona usiadła naprzeciwko Lou, a ja zaraz obok Liam'a.
-Alan jest... Jest, był, sama już nie wiem, byłym chłopakiem Greenie. Wprawdzie nie wiemy czy ona wciąż na niego leci, ale na pewno coś z tego związku zostało w jej sercu. Widać po tym jak się na niego patrzy...
-Czyli mówisz, że twoja siostra opuściła swoje najlepsze towarzystwo pod słońcem i udała się na randkę ze swoim ex?
-Zaprzeczyłabym, że to randeczka, ale nie mam pewności czy aby na pewno.-wtrąciła się Monica.
-Yhm. Oky, nie wiem co jej do głowy strzeliło. Ja, na miejscu Carls, nie poszedłbym z nikim innym na miasto jak z wami :3-powiedział Niall, przez co każda z nas zarumieniła się niemiłosiernie. Aż tak jesteśmy dla niego fajne? Czy może powiedział to ze względu na Julię? Zagadka, która nie zostanie nigdy odkryta, ehh :c.
-Awww, Niall!! Jesteś kochany :p Dzięki, że tak myślisz, ale pamiętaj o tym, że Caroline na zawsze pozostanie Caroline. Ona po prostu ma taki charakter albo najzwyczajniej w świecie znudziło jej się nasze towarzystwo :((-zagaiłam.
-Nie gadaj głupot, Gabi. Ona na pewno nie nudzi się z wami. Może ma akurat taki dzień?
Nie wiedzieć czemu nie odpowiedziałam Niallerkowi. Nasza rozmowa potoczyła się na inne tory, co w tym przypadku oszczędziło mnie i dziewczynom trudnego tematu. Żadna z nas nie chciała stracić mojej siostry. Za bardzo jesteśmy "zszyte".

*12:12, perspektywa Caroline*
-To opowiedz mi czym się zajmujesz!-Alan jak na złość próbował coś ode mnie wyciągnąć. Czy on na serio nie może przestać śledzić całego mojego życia? Ehh.
Opowiedziałam mu
o "Little things" i przy okazji o małym Max'sie. Nie wiedziałam co jeszcze mogę mu zdradzić, więc spróbowałam uwolnić się od jego towarzystwa. Niby strasznie za nim płakałam po rozstaniu, lecz teraz jakoś nie potrafię powiedzieć mu wszystkiego co chciałam przez te dwa miesiące kiedy za jego przyczyną ciągle trwałam w zamknięciu wewnętrznym.
Nie ma to jak depresja...
-Halo? Carls? Obudź się.-blondyn pomachał mi przed oczami, na co ja gwałtownie i szybko mrugnęłam kilka razy.
-Co? Przecież nie śpię, tępaku xd-odpowiedziałam i ugryzłam kawałek mojego gofra z polewą malinową.
-Hahah, wiem, ale chciałem cię wyciągnąć z chmur, w których bujałaś :p
-Wcale nie bujałam w chmurach! Ja tylko... Tak jakoś odleciałam XDD
-Ohh, Carls. Zazdroszczę temu jedynemu, który będzie miał ciebie do końca życia...
-Alan! Nawet nie zaczynaj :3
-Hah, żartowałem tylko, księżniczko :D-odparł i zatrzymał się pod niedużą brzozą.-Muszę już lecieć, bo za chwilkę mam swoją zmianę w restauracji... Wybaczysz mi to?
-Oj, no nie wiem ;c Zastanowię się i wtedy dam ci znać.
-Ale przecież nie masz mojego numeru :(((
-Zmieniłeś numer? Czy myślisz, że już usunęłam twój stary...
-Zmieniłem ;p Podać ci?
-Pewnie-powiedziałam z uśmiechem. Wyciągnęłam komórkę i wręczyłam ją chłopakowi naprzeciwko. Wystukał coś w telefonie i mi go oddał.
-Proszę-posłał mi ciepły uśmiech *_*-To do zobaczenia, ślicznotko.
-Pa, Alan.
Gdy już miałam odejść, chłopak złapał mnie za nadgarstek i skierował moją twarz ku swojej. Ledwo co łapałam oddech, bo blondyn drugą ręką mnie obejmował utrudniając mi tą czynność.
Nie, nie, nie. Alan stój!
-Co ty, do cholery, odstawiasz?-zdziwienie przeszywało mój głos na wskroś co dało się wyraźnie usłyszeć.
Świetnie -,- Nie dość, że trzęsę się jak surykatka to jeszcze brzmię jakbym zobaczyła kota z czterema głowami, a jednak łaszącego się do moich nóg.
     Chłopak nic nie odpowiedział, ale zbliżył swoje usta do moich. Wtedy zorientowałam do czego on zmierza. Wyrwałam się prędko z jego objęć i nie żegnając się ruszyłam w stronę miejsca mojego rozstania z kuzynkami i siostrą.
Właśnie. Tego mi trzeba. Gabi, Juli i Mimi. Musze je przeprosić...
Ponownie wyciągnęłam komórkę i zadzwoniłam z nadzieją do Kulki.
Proszę, proszę, proszę, proszę, nie bądź zła...
-Słucham?-głos w słuchawce zdawał się być nieźle rozbawiony i rozluźniony. Czyżby dziewczyny poszły do klubu? O tej porze? xd
-Emmm... Gabi?
-Nie. Kura samograjka -.- No, oczywiście, że ja! A kto inny odebrałby mój telefon? Carls, myślisz choć trochę?
-Ehh... Chyba właśnie nie myślę. I w tym problem :c
-Dobraaaaa. To wyjaśnij mi na czym ten PRAWDZIWY problem polega.
-A możemy na żywo a nie przez komórkę?
-Aleś ty marudna XD Ok, więc zapraszam cię do hotelu "Star". Chyba trafisz...
-Yup. Wiem gdzie on jest C: Ale co ty robisz w hotelu? Do tego pięciogwiazdkowym? o.O
-Później się dowiesz. W każdym razie, jeśli zobaczysz tam tłumy nastolatek to dobrze trafiłaś. Kiedy już będziesz pod budynkiem znajdź jakiegoś ochroniarza i powiedz mu "marchewkowy potwór numer trzy". Powinien cię wpuścić na piąte piętro. Tam mnie znajdziesz. To powodzenia! Paaaa :*

-Aha... Dzięki. Do zobaczenia...
Kończąc rozmowę z moją siostrą w głowie miałam jedną myśl: "WTF?". Jednak gdy doszłam pod hotel tam rzeczywiście znajdował się ogromny tłum. Z trudem próbowałam przedostać się do jednego z ochroniarzy. Nagle usłyszałam głośne burczenie w brzuchu i czym prędzej wypchnęłam go jak najwięcej się dało, żeby zagłuszyć dźwięk. Pokręciłam głową, bo przecież dosłownie przed chwilką jadłam gofra.
Trzeba było nie zapominać o śnidaniu ;c.
    
Zaraz dopadłam jakiegoś starszego pana ochroniarza. Mówiąc mu początek hasła, ten zrozumiał i od razu przepuścił mnie dalej; do windy.
Nacisnęłam guziczek z numerkiem 5 i już po kilkunastu sekundach drzwi przede mną stały otworem.
Na korytarzu nie było nikogo więc postanowiłam zawołać Gabi. Wiem, marny pomysł, ale za to jak skuteczny!
     Zaraz, drzwi z numerem 43 otworzyły się na oścież, a ze środka wylecieli rozchichotani Liam, Zayn, Louis, Monica i Gabi.
-Czy ktoś mnie wołał?-moja młodsza siostra teatralnie rozglądnęła się dookoła, a ja popatrzyłam na nią spode łba. Głupszej nie mogła udawać ;_;
-Tu jestem, ślepoto.-powiedziałam wzdychając na co wszyscy podeszli do mnie i mocno uściskali. Ze śmiechem powrócili do pokoju, a ja powlokłam się za nimi.
Dlaczego mam taki zepsuty humor? Przecież przed chwilą było dobrze... Nie ogarniam siebie.

     Usiadłam na granatowej, extrawygodnej sofie i odchyliłam głowę do tyłu. Ulga jaką przyniosła mi ta pozycja była nie do opisania. Tego mi brakowało.
Nagle usłyszałam coś za mną i kiedy już miałam podnieść głowę, czyjeś ręce zjechały mi na kark i zaczęły masować. Kątem oka zauważyłam rozwichrzone włosy Hazzy.
-Powinieneś iść na zawodowego masażystę, Harry.-powiedziałam uśmiechając się do chłopaka. Ten tylko odwzajemnił mój uczynek nie przestając mnie masować. Ciekawe skąd wiedział czego akurat teraz najbardziej potrzebowałam...? Szacun.
-Greenie, zapuść jakąś muzykę :D-odezwała się Momo szturchając mnie łokciem.
-Jeśli mnie nakarmicie zaśpiewam wam bardzo pięknie, ale teraz nic nie wskóram, bo jestem głodna jak wilk po trzymiesięcznym głodowaniu xd
-Ops. Zapomnieliśmy o tobie. Poczekaj za chwilkę coś zamówimy :p Na co masz ochotę?-zapytał Lou podchodząc do telefonu i wybierając numer do obsługi.
-Może być kurczak z sosie czosnkowym, jeśli coś takiego tu jest do podania...
-Pewnie, że jest XD W końcu to hotel pięciogwiazdkowy,

Carls.
-To świetnie. Zaraz umrę jeśli czegoś nie skonsumuje ;-;
Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego mój brzuch jest aż tak pojebany :c Przed chwilką jadłam gofra...
-Hahah, masz podobny brzuch do Niall'a c: Zje coś i już chce kolejną porcje, ale jest tak chudy jakby jadł dziennie dwa posiłki xD-Na słowa BooBear'a nawet ja się zaśmiałam.
Czyli Horan jest tym ciągle głodnym. Ciekawe kim jest Hazz. Masażystą całego zespołu? Możliwe. To jedena z jego duużych zalet :3 Fajnie c:
     Jakieś dwadzieścia minut potem do drzwi 43 zapukała obsługa z moim obiadkiem.
Jeżeli miałabym się tu stołować do końca życia wybierałabym właśnie to danie *.* Wow, jak można zrobić taką pychotę? Julia koniecznie musi się tego nauczyć...
-I co smakuje?-spytał Loczek podchodząc do mnie, gdyż udałam się do kuchni żeby nikt nie mógł rozśmieszyć mnie podczas jedzenia. Pokiwałam mu energicznie głową, ponieważ dopiero co zaczynałam przeżuwać spory kęs.

______________________________________

Ok. Zrobione. Cieszycie się? c= Według mnie ten rozdział jest takim "dniem według dziewczyn" xp Ahh... Ta Carls XD Ale ok. Mam już napisany początek 13 rozdziału, więc powinien pojawić się podobnie szybko jak ten ;3 Taka jestem szybka XD Huehuehue xq Więc, nie będę zbytnio przedłużała... Mam nadzieję, że pod tym postem także pojawią się komentarze c: Dziękuję wszystkim za wsparcie =3 Miłego dnia/nocy/poranka/wieczorku c; Papapapapapapapa :***

Lots of love
~Gabi ♥

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 11

Rozdział 11

"Nie oceniaj książki po okładce, nawet jeśli ta książka to sytuacja nie do zniesienia dla twojego serca."

*Piątek, 01.06.2012r., 16:01, perspektywa Caroline*

     Uciekłam stamtąd. Po prostu uciekłam. Myślałam, że Gabi na prawdę traktuje go jak brata. Teraz już wszystko rozumiem. Ich rozmowę i zachowanie. Tylko nie rozumiem czemu Gabi napisała w swoim zeszycie, że traktuje Harry'ego jak brata, a teraz wychodzi na to, że jest w nim zakochana. I dlaczego podrywa Louis'a? Prawie niezauważalnie, ale jednak podrywa. Może ona zakochała się w obydwóch? Nie wiem, na prawdę nie wiem...
-Caroline! Zaczekaj! Gdzie ty biegniesz?! Stój!-usłyszałam głos Monicy za sobą. No tak, nadal biegnę. Zatrzymałam się przed ławką w jakimś parku, oparłam łokcie o kolana i przetarłam twarz dłońmi. Po chwili ujrzałam sylwetkę Monicy stojącą przede mną i ciężko oddychającą.
Co jak co, ale ty Monica powinnaś trochę poćwiczyć.
-Carls... ja... muszę... ci... coś...-dziewczyna mówiła w przerwach między głębokimi wdechami. Przestała na chwilę i usiadła koło mnie nadal próbując wyrównać oddech. Ja tym czasem patrzyłam w przestrzeń przed sobą z zaszklonymi oczami, od których po chwili odpłynęła jedna łza. Toczyła się spokojnie po moim lewym policzku, a ja myślałam, dlaczego płaczę? Przecież go nie kocham... No, w sumie to nie wiem... Może...? Nie mam pojęcia.
-Carls, to nie jest tak jak myślisz...-zaczęła Mimi, już z wyrównanym oddechem.
-A jak? Gabi tak po prostu postanowiła wyznać mu miłość i pochodzić sobie z nim dla zabawy? Nie? To jak? Bo ja już to rozszyfrowałam. Niby czego Kulka nie chciała nam mówić? Dlaczego powiedziała, że go kocha? Bo są razem i nie chcą nam tego mówić-powiedziałam trochę podnosząc głos co było złym wyborem, bo jak skończyłam, zobaczyłam wystraszoną twarz kuzynki. No tak, wystraszyłam ją moim zachowaniem.
Świetnie Carls! -,-
-Przepraszam, ja... Nie chciałam, przepraszam-powiedziałam do Monicy ze skruchą, za mój napad "szału"..? Mogę to nazwać szałem? Ehh... Chyba tak.
Na szczęście po chwili zobaczyłam, że twarz Lasencji się rozpogadza i mogłam ujrzeć na niej lekki uśmiech.
-Nic się nie stało. Rozumiem. Ale muszę ci powiedzieć, że to na prawdę nie tak. Kiedy pobiegłaś, ja jeszcze usłyszałam odpowiedź Harry'ego, która obróciła tą sytuację o 180 stopni C:-odparła Mimi i na jej buzi pojawił się ogromny uśmiech, dzięki któremu odzyskałam choć trochę nadziei.
-A więc, powiedział, teraz cytuję: "Ja ciebie też kocham, SIOSTRZYCZKO" Znasz coś takiego jak "miłość do przybieranego rodzeństwa" lub "miłość do przyjaciół"?-dodała, a na mojej twarzy pojawił się jeszcze większy banan od Monicy. Przytuliłam ją i po moich policzkach zaczęły lecieć łzy. Łzy szczęścia.
-No już, już. Nie płacz. Nie masz o co c: A teraz, spróbuj mi tylko powiedzieć, że nie kochasz Harry'ego-odsunęła mnie lekko od siebie i pogroziła mi palcem z poważną miną, która była dla mnie tak śmieszna, że nie potrafiłam opanować śmiechu-No, i taką Caroline lubię ;3
-Haha XD Dziękuję ci Monica <3 Kochana jesteś ♥-powiedziałam wytarłam łzy, które pojawiły się także dzięki mojemu cudownemu śmiechu i wtórnie przytuliłam kuzynkę.
-Nie ma za co, Carls. Też cię kocham, ale nie tak samo jak ty Harry'ego C:-powiedziała, na co ja odsunęłam się od niej, dałam jej kuksańca w bok i odparłam:
-Ej! To nie prawda! Kocham cię najbardziej na świecie i nikt, oprócz Juli i Gabi, nie jest bardziej kochaną osobą przeze mnie niż ty ♥
-Awww... *v* dziękuję <3-odpowiedziała mi kuzynka i wstałyśmy z ławki, kierując się spowrotem do lokalu, w którym wciąż czekała na nas reszta.

*15:49, perspektywa Niall'a
     Trochę sobie poczekaliśmy, aż dziewczyny wrócą, ale ja nie narzekam. Miło było spędzić czas z Julią. Cały czas się śmialiśmy, a jak zapytałem się dziewczyny, co to był za chłopak przy drzwiach, który witał się z Caroline i Monicą, to ona tak dziwnie się zmieszała i swoim słodziutkim głosem odpowiedziała:
-Ymm... Nie wiem, czy mogę wam powiedzieć. To jest sprawa Caroline i boję się, że jak wam powiem to będę miała kłopoty. Ale jak przyjdą możecie się zapytać Carls c:-z jej twarzy zniknął wyraz zakłopotania, aby ustąpić miejscu pięknemu uśmiechu, za który mógłbym się zabić, żeby tylko widzieć go codziennie.
     O 16:07 dziewczyny wróciły do lokalu, tyle że bez Gabi i Harry'ego i z największymi uśmiechami na twarzach jakie kiedykolwiek w życiu widziałem.
-A wy co się tak szczerzycie?-zapytał Louis, a Carls postanowiła odpowiedzieć za obydwie dziewczyny:
-A co? Już uśmiechać się nie można? :D
-Ok, ale gdzie wyście się tak długo szlajały? I gdzie zgubiłyście Gabi i Harry'ego?-dopytywałem. Przybyszki usiadły na swoich dawnych miejscach, głośno wzdychając. Uśmiechy nie opuszczały ich twarzy.
-Ymm... My... Nie mogłyśmy ich znaleźć. Ciekawe gdzie się szlajają xd-powiedziała Mimi z małą przerwą między wyrazami.
-Ok, Caroline...-powiedziałem, a wymieniona dziewczyna, na dźwięk swojego imienia odwróciła do mnie głowę i wydała z siebie ciche: "Hmm?", na znak, że mnie słucha-Chciałbym się ciebie coś zapytać... Co to był na za chłopak, na którego wpadłyście, jak wychodziłyście? Pytałem się Juli, ale ona stwierdziła, że bez waszej zgody, a zwłaszcza twojej, nie może mi nic powiedzieć... Więc, jak?
-Awww...Serio tak powiedziałaś, Jul? Słooooooodkie ♥ Kochana jesteś, ale przecież wiesz, że nic by się nie stało, gdybyś powiedziała kto to ^.^-powiedziała Caroline do kuzynki, na co ta odparła:
-Wiem, ale chciałam się upewnić. Nie chciałam, żebyś była później na mnie zła :c Nie znoszę tego :<-na słowa Juli, Carls jeszcze raz powiedziała: "Awww..." i przytuliła kuzynkę. Na twarzach wszystkich zagościł promienny uśmiech, spowodowany tą przesłodką scenką ♥
-A więc... Wracając do pytania... To był... Ten, no... Jakby to... Hmm... No ten, no... Wiesz... To był...-powiedziała/wydukała z siebie Caroline, kiedy odsunęła się już od Juli, ale widząc, że kuzynce jakoś to mówienie nie idzie, Monica postanowiła jej pomóc i tym samym przerwała to dukanie, mówiąc:
-Jej EX. Taki tam Alan, którego uśmiech dla tej, właśnie o tu-wskazała palcem Carls-nogi miękkną, bo uważa go za, OŁ MAJ GASZ, ZNIEWALAJĄCY!
-Ej! To nie prawda!-Caroline od razu zaprzeczyła kuzynce, a chłopacy i ja wydaliśmy z siebie cichy pomruk typu: "Uuuuuuu..."
-To nieprawda, a zresztą, sama mi przed chwilą mówiłaś co innego-znów odezwała się Greenie do Monicy, na co ta zrobiła chytry uśmieszek i odpowiedziała jej:
-Ah, no tak. Zapomniałam, że ty przecież...
-Monica! Przestań bo się obrażę! A dobrze wiem, że nie lubisz tego tak bardzo jak Julia, więc przestań :c-przerwała Monice Carls.
-Dobszzzzz... Już nie będę,obiecuję C= To co? Zamawiamy coś jeszcze?-powiedziała Monica, na co wszyscy jednomyślnie się zgodziliśmy. Ja i Julia nic nie chcieliśmy, więc zostaliśmy sami przy stoliku, gdy reszta poszła do baru, aby zamówić sobie to co chcieli. Świetnie się nam razem rozmawiało. Cały czas się śmialiśmy z nie wiadomo jakich głupot. Mieliśmy identyczne poczucie humoru. Ale tylko to nas łączyło. Mięliśmy całkiem inne charaktery. Ja byłem odważny, a Julia była całkiem nieśmiała. Ona nigdy nie marudzi, a ja dość często. Byliśmy swoim przeciwieństwem, nawet z wyglądu. Ona miała piękne, mieniące się w świetle, brązowe oczy, a ja zwykłe niebieskie. Ona miała lśniące, długie, rude włosy, a ja krótkie, farbowane blond włosy. Ona była krucha i chudziutka, a ja byłem wysportowany. Byliśmy przeciwieństwem, ale... One się właśnie przyciągają, nie? Świetnie się czułem u jej boku. Byłem wtedy taki szczęśliwy.
    W pewnym momencie, nasz temat zszedł na moje dziewczyny:
-A ty, masz dziewczynę tak w ogóle, Niall? Bo coś mi się zdaje, że taki przystojniak jak ty, raczej nie jest sam c:
-No to ci się źle zdaje, bo nie jestem w związku. Czekam na tą właściwą ^^
-Aww... *.* To... Sympatycznie XD
-A ty?-zapytałem ze śmiechem.
-Ja, co?
-Masz chłopaka? Bo, co jak co, ale jesteś zbyt ładna, żeby być singielką C;
-Haha! Ja? Zbyt ładna? Hahahahahaha XDD No to teraz dowaliłeś XD Nie mogę! Hahahahaha, to twój najlepszy żart dzisiaj ;3 Hahah, nie no xd. Dobra, ogar Julia. Huhh... Ok, teraz mogę ci odpowiedzieć. Nie, nie jestem w związku c: Jestem szczęśliwą singielką i, można tak ująć, że też czekam na tego właściwego C:
-Heh, no to witaj w klubie ;3-podałem dłoń Juli, a ona ją chwyciła, potrząsnęła i odpowiedziała:
-Hahs, no tak =3
-A tak na serio, to na prawdę jesteś piękną dziewczyną. Nie kwestionuj swojej urody, bo każdy facet zabijałby się o ciebie, uwierz mi, na prawdę. Nie masz tu nic do gadania, bo tak, czy siak, i tak zawsze będziesz piękna i nic tego nie zepsuje, a jak ktoś ci powie, że tak nie jest, nie zastanawiaj się długo i z całej siły daj mu z liścia, bo to nieprawda c;-moje słowa wywarły na dziewczynie wielkie wrażenie, a na ostatnie zaśmiała się pod nosem. Po chwili przybliżyła się do mnie, lecz na chwilę zatrzymała swoją twarz przed moją i wpatrywała się w moje oczy, z wzajemnością. Miała takie wspaniałe, radosne paczadełka. Trwaliśmy tak przez kilka sekund, kiedy Julia zrobiła pierwszy ruch i pocałowała mnie w policzek. Oddalając się ode mnie nadal patrzyła mi w oczy. Niby kilka sekund, a były to najszczęśliwsze, najlepsze, najwspanialsze 10 sekund w moim życiu. W tamtym momencie czułem się jakbyśmy zamienili się charakterami; ja byłem tym nieśmiałym, a Julia odważną. Nadal czułem wargi rudowłosej na moim policzku.
Kiedy się ode mnie odsunęła, powiedziała i spuściła głowę:
-Dziękuję... Za to, że tak uważasz :3 Nikt nigdy mi tego nie powiedział... Dziękuję-na jej policzki wkradły się dwa przecudowne rumieńce koloru bladej róży.
-Nie ma za co c:-odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niej.
Mam jakieś przeczucie, że ten uśmiech nie opuści mnie do końca wieczoru C=

*16:24, perspektywa Gabi*

     W tamtym  momencie nie myślałam, że już kiedykolwiek przestanę płakać.
     Harry wszystko wie. Ok, już się z tym pogodziłam. Ale czy nie powiedzieć o tym reszcie? Nie, to by pogorszyło sprawę. Lepiej nie...

-Gabi, musimy kiedyś wrócić...-z przemyśleń wyrwał mnie głos "brata".
-Wiem... Ale potrzebuję jeszcze chwili... Muszę coś ze sobą zrobić... Harry?
-Tak...?
-Gdzie jest moja torebka?-zapytałam pierwszy raz od zobaczenia Joye'a używając całego mojego głosu, a nie tylko jego części. Loczek się do mnie uśmiechnął i odpowiedział:
-Widzę, że siły po woli wracają c= No i masz kolejny powód, żeby uznać, że wiem co ci jest potrzebne, bo jak wychodziliśmy, coś mi kazało wziąć twoją torebkę, więc wziąłem =3 Proszę-podał mi charakterystyczną dla mnie torbę, a ja z wdzięcznością i uśmiechem wymalowanym na twarzy, odebrałam od niego przedmiot. Chyba na prawdę powracają do mnie siły :)
-Dzięki, Harry ;> Teraz tylko ukryć moją zmasakrowaną twarz za toną tapety. OMG, muszę się pomalować jak plastik O.O
Harry zaśmiał się na moje słowa, co ja także zrobiłam.
-Hah, no i taką Gabi chcę widzieć 24 godziny na dobę c:
-Aż tyle? Nie dasz mi się nawet wyspać :c Foszek-odwróciłam się od chłopaka i założyłam ręce w stylu 'zostaw mnie, bo zaliczysz siniaka". Po chwili usłyszałam ten charakterystyczny śmiech Hazzy, który zawsze mnie rozśmieszy. I tym razem było tak samo. Gdy przestaliśmy się śmiać, założyłam torbę na ramię i poszłam przed budynek. Słyszałam za sobą kroki i zakładałam, że były one Harry'ego. Zatrzymałam się przed drzwiami i zaczekałam na Loczkersa. Przyszedł on po kilku sekundach. Od razu z mojej twarzy zniknął uśmiech, gdy uświadomiłam sobie, że przyjaciele będą się mnie wypytywać co się stało. Harry widząc moje zmieszanie, zapytał:
-O co znów chodzi??
-Co ja mam im powiedzieć, Hazz? Jak mam wytłumaczyć ślady po płaczu, kiedy mnie zobaczą?
-Hmm... Zróbmy tak. Pójdziesz szybko do toalety i poprawisz makijaż, a ja pójdę do nich i wszystko załatwię, ok?-zapytał z opiekuńczością braterską. Pokiwałam głową, na znak zgody. Wiedziałam, że on wie jak bardzo mi zależy, żeby reszta się nie dowiedziała, a zwłaszcza dziewczyny. Byłam mu za tą pomoc wdzięczna. W sumie, zachowywałam się wtedy jak małe dziecko, które ciągle potrzebuje pomocy. Ale co miałam na to poradzić?
Kiedyś mu się odwdzięczę. Już chyba nawet wiem jak.

Na tą myśl uśmiechnęłam się pod nosem. Już miałam wchodzić, kiedy pomyślałam:
Czemu nie zacząć pomagać mu już teraz? c=
Zatrzymałam się i odwróciłam do Loczka. Był zdziwiony moim zachowaniem, ale ja nic sobie z tego nie robiłam i zapytałam go prosto z mostu:
-Podoba ci się Caroline?
-Co? O czym ty mówisz?
-Ohh... Harry. No powiedz, tak czy nie.
-Zależy w jakim sensie C:
-A w jakim sensie ci się podoba?
-Skąd ten pomysł, że w ogóle mi się podoba?
-A podoba?
-No, w jakimś sensie tak C=
-To powiedz mi w jakim sensie ;3
-Ale, co "w jakim sensie"?
-Ehhh... Z tobą jak do ściany...-westchnęłam głęboko i zaprzestałam wypytywania się go. Podeszłam do drzwi i jeszcze raz głęboko westchnęłam, lecz było to spowodowane strachem. Nacisnęłam klamkę, otworzyłam drzwi i czym prędzej ruszyłam w kierunku łazienki. Ku mojej uciesze nikt mnie nie zatrzymał ani nikogo nie zastałam w pomieszczeniu, więc czym prędzej wzięłam się za poprawianie mojego makijażu. Wyszło mi nawet znośnie i do wytrzymania... Nawet nie jak plastik..! xd

*16:38, perspektywa Zayn'a*
     Minęło kilka minut od kiedy wróciliśmy do stolika od baru, a ja zauważyłem, że Niall ciągle, nie zależnie od sytuacji, się szczerzy. Ale to nie było takie zwykłe uśmiechanie się jak to on robi. To było takie... inne. Postanowiłem go o to zapytać:-Niall, od kiedy wróciliśmy z baru, cały czas, bez przerwy się szczerzysz, dlaczegóż to?-na moje słowa wszyscy się zaśmiali, lecz potem Louis dodał:
-Zayn w sumie ma rację. Bez przerwy się uśmiechasz jak głupi do sera :p
-Serio? Ja nie zauważyłam :/-powiedziała Julia i przypatrzyła się blondaskowi. Carls na jej odpowiedź prychnęła, podeszła bliżej do Harry'ego, który dopiero teraz zjawił się w restauracji i powiedziała:
-Może dlatego, że sama cały czas się uśmiechasz...? PS Harry, gdzie zgubiłeś Gabi? o.o
-Poszła do toalety...-usłyszeliśmy gruby głos naszego przyjaciela, a tuż po nim stanowczy ton Juli:
-Nie prawda...-powiedziała zawstydzona rudowłosa próbując przybrać normalną, niewzruszoną niczym minę.
-Mhm, przestań, bo uwierzę :D-wtrąciła się Monica-Jul, widać na pierwszy rzut oka, że...
-Tak LOWLI uśmiechasz się do naszego Blondaska c:-przerwała Mimi Caroline.
-Właśnie.-podsumowała Momo, kiedy już miała pewność, że nikt z obecnych jej nie przeszkodzi.
-No, dobrze! Zostawcie moją Julię, bo zaraz spłonie ze wstydu, a ja nie mam ochoty zbierać jej popiołów, bo jest dla mnie zbyt ważna. Nie chciałabym odprowadzać jej pozostałości na cmentarz ;-;-dopiero teraz zorientowałem się kto to powiedział. Najwyraźniej Gabi wróciła już z toalety, jak to poinformował nas Hazz, kilkanaście sekund temu...
-Ok, ok... No to ja pójdę kupić sobie coś do jedzonka c: Papa, kociaki-znów usłyszeliśmy głos Gabi, a później mogliśmy ujrzeć oddalającą się sylwetkę dziewczyny.
Kiedy Gabi była już poza zasięgiem naszego wzroku, wszystkich oczy zwróciły się na siedzącego już Harry'ego.
-Co?-zapytał nie rozumiejąc naszej aluzji. Każdy się "załamał" na swój sposób. Niektórzy przewrócili oczami, Carls westchnęła, a ja spuściłem głowę w dół.
-No, ale o co wam chodzi?-dopytywał się Loczek.
-Serio nie załapałeś? Ehh... Dobra, mniejsza z tym... Wiesz już czemu Gabi się tak zachowywała?-zapytał Louis Hazzę, a on odpowiedział:
-Aaahhaaaaaaa... Ymm... Nie wiem co się stało, ale ona była przerażona! Na szczęście ją uspokoiłem i teraz zachowuje się normalnie, tylko... Lepiej będzie jak to przemilczymy... Jak będziecie się ją o to wypytywać, to może się stać podobnie jak wcześniej... Więc, najlepiej będzie jak nie będziemy tego wspominać, ok?
Wszyscy się zgodziliśmy i znów zaczęliśmy rozmowę. Podczas jej trwania, po prostu nie mogłem znieść tego przeklętego uśmiechu głodomorka.
-Niall, błagam... Zrób coś z tym uśmiechem... On mnie przeraża. Przez ciebie, będę miał koszmary :< -powiedziałem, a reszta się zaśmiała.
-Ale ja tego nie rob...-nagle blondynek się zawiesił, a z jego twarzy zszedł ten przerażający uśmiech. Wpatrywał się za szybę lokalu z rozszerzonymi oczami.
-A tobie co? Zobaczyłeś ducha?-zapytała Monica.
-Nie ducha, tylko paparazzi...-powiedział Niall i dodał-Stoi sobie za szybą i mimo, że widzi, że się na niego patrzę, spokojnie robi zdjęcia. Hmm... Wiecie, co? Może już pójdziemy? Taki pomysł...
-Pewnie, czemu nie? To co, idziemy?-powiedziała Carls załapując aluzję i po woli wstając, co po chwili wszyscy uczynili. Wzięliśmy swoje rzeczy i poszliśmy do baru do Gabi.
-Hej! Już idziemy?-zwróciła się do nas Kulka.
Wszystko jej wytłumaczyliśmy poprosiliśmy kelnerkę za barem, żeby pozwoliła nam wyjść tylnymi drzwiami i, ku naszej uciesze, pokazała nam drogę do wyjścia. Szybko ruszyliśmy w tamtym kierunku i czym prędzej pobiegliśmy przed siebie. Zatrzymaliśmy się w jakiejś alejce, dysząc głośno. Nagle Caroline zaczęła się głośno śmiać, tak, że brakowało jej tchu.
-Czemu się śmiejesz?-zapytał Harry.
-Pierwszy raz przed kimś uciekałam i według mnie jest to zabawne xd-odpowiedziała Greenie i wszyscy zaczęliśmy się śmiać razem z nią. Gdy skończyliśmy, zapytałem:
-To gdzie teraz idziemy?
-NA LONDON EYE!-krzyknęły razem dziewczyny i znów zaczęliśmy się zanosić śmiechem. Gdy skończyliśmy poszliśmy w stronę wcześniej wymienionego obiektu i po chwili już wchodziliśmy do kabiny, z której mięliśmy zobaczyć połowę Londynu. Kiedy byliśmy w połowie, postanowiliśmy coś zaśpiewać. Padło na Toca Toca-Fly Project. Śmialiśmy się przy tym niemiłosiernie. Dziewczyny były zadowolone z widoku i zupełnie nim oczarowane. Muszę przyznać, że ja też byłem nim zafascynowany, mimo iż byłem tu już kilkanaście razy. W sumie, zawsze on mi się podoba.
-Ey, to gdzie pójdziemy jak już "wylądujemy" na dole?-zapytała Monica. Wszyscy zaczęli myśleć i w końcu odezwała się Gabi:
-Czekaj, czekaj... Caroline mówiła coś o kinie...
-No tak! Harry przecież nas zaprosił, tylko na 18 a nam się nudziło rano więc wyszliśmy wcześniej! Ahh... To co, Harry? Prośba nadal aktualna c:-zapytała Carls zwracając się do Loczka, a on z uśmiechem odparł:
-Pewnie, czemu nie? To co? Do filmu jeszcze...-zatrzymał się i spojrzał na zegarek-40 minut... Ymm... To posiedzimy sobie w restauracji przed filmem, ok?
Wszyscy się zgodziliśmy i czekaliśmy, aż nasza kabina wyląduje na ziemi.
_______________________________
Huh, rozdział zrobiony na szybko poprzez popędzanie ;-; Heheh, ale w każdym razie... Doczekałyście się rozdziału, jeeeeeeej! ^^ Dziękuję wam za te przemiłe komentarze. Ilekroć na nie spojrzę, na mojej twarzy pojawia się wieeeeeeelki uśmiech C= Dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję, że pod tym postem pojawią się także komentarze c: Rozdział taki sobie, ale trudno... :/
Zachęcam do pisanie w zakładce "Pytania do bohaterów" oraz do wypełniania ankiet ;3
Lots of love
~Gabi ♥

niedziela, 12 stycznia 2014

Hejcia, miśki!


Dziś 12 styczeń, czyli...Świętujemy urodziny naszego kochanego Zayn'a! Yey <3
Na Twitterze trwa akcja #HappyBirthdayZaynFromPolishDirectioners (jak zawsze w urodzinki kogoś sławnego, uwielbiam to ^^) i wszyscy życzą naszemu solenizantowi wiele dobrego, ciągłego uśmiechu na ustach, żeby nigdy nas nie opuścił ani chłopców z One Direction, by ułożył sobie życie z Perrie i był szczęśliwy. Ja także przyłączam się do życzeń i spamuje na TT C:
Happy B-day Zayn :*
















Lots of love
~Gabi